Lipiec 23, 2018 Aktualności Brak komentarzy

Dziś Dzień Włóczykija.

Niespodziewanie naszły mnie wspomnienia i… postanowiłam coś zmienić w swoim życiu;)

Pamiętam, kiedy byłam na studiach, po jakiejś dłuższej przerwie w zajęciach spotkaliśmy się ponownie. Wokół wszyscy moi znajomi opowiadali o swoich praktykach w kancelariach, a ja mówiłam o moim chodzeniu po górach, o tych wszystkich rajdach, które zorganizowałam i w których uczestniczyłam. Niespodziewanie jedna z osób zapytała – Ale po co Ty tak chodzisz w te góry? Lekko zdezorientowana, odpowiedziałam, że po to, aby dojść na szczyt lub do jakiegokolwiek wyznaczonego celu. – I co dalej? – zapytała. – Przecież to nie ma sensu.

Znam wiele osób, które nie widzą sensu w podróżowaniu, poznawaniu świata, tych wszystkich wyprawach dużych i małych. Znam równie wiele, które marzą o podróżowaniu, ale siedzą w fotelu z pilotem w ręce i twierdzą, że na podróżowanie ich nie stać. To, oczywiście, wszystko nieprawda. Wystarczy raz spróbować, by zakochać się w podróżowaniu, a kiedy już złapiemy bakcyla, przestawienie priorytetów życiowych naprawdę zajmie nam chwilę. Kupienie biletów na lot do Bolonii okaże się ważniejsze, niż nowe krzesło w salonie, a kolejny przewodnik znów poszerzy ledwo mieszczące się zbiory na półce z książkami.

Niezależnie od tego, co wybierzemy: Gujanę, Wyspy Kanaryjskie czy starą synagogę oddaloną zaledwie kilka kilometrów od naszego domu – zawsze będzie warto. Podróżując, poznajemy nie tylko nowe miejsca i nowych ludzi, ale przede wszystkim siebie samych. Uczymy się innego postrzegania sytuacji, wychodzimy poza schematy, przekraczamy swoją strefę komfortu, rozwijamy się.

Nigdy indziej, niż właśnie podczas podróżowania, nie da się w tak prosty sposób odkryć tak wiele: smaków, kolorów, emocji, wrażeń. Dzięki temu stajemy się zupełnie innymi ludźmi. Przez ostatnie dwa lata zaniedbałam nie tylko prowadzenie mojego podróżniczego bloga, ale przede wszystkim samo podróżowanie. Od kilku miesięcy usiłuję nadrobić stracony czas, zachłannie przemierzając bliższe i dalsze okolice. Cierpi na tym nieco mój wrodzony pracoholizm, ale chyba wyjdzie mi to na zdrowie;)

Wracam! Do pisania i podróżowania. W Dniu Włóczykija życzę Wam wszystkim odwagi do postawienia pierwszego kroku, niekoniecznie w podróż w nieznane. A ja siadam do planowania kolejnego wypadu!

Autor: Marta Herbergier