Chcesz spędzić weekend w Vancouver? Kasia z bloga kanadasienada.pl Ci w tym pomoże. Specjalnie dla czytelników swojepodróże.pl przygotowała ten tekst. Kasia wraz z rodziną latem ubiegłego roku wyjechała do Kanady. Teraz, poza pracą, poświęca czas dzieciom, mężowi, podróżowaniu i pisaniu bloga. Mieszkają w Vancouver i o zwiedzaniu tego miasta, w dość nietypowy sposób, będzie dzisiejszy artykuł. Jeżeli wybieracie się do Kanady lub jesteście po prostu ciekawi, jak żyje się Polakom daleko od domu, odwiedźcie blog Kasi. www.kanadasienada.pl

Vancouver nie jest jednym z tych oczywistych miast, które wybierasz na city break.

W Europie nie leży (tylko w Kanadzie), tanich lotów nie ma (a te co są, oznaczają co najmniej jedną przesiadkę i kosztują około 3 tys. PLN), i zanim w ogóle pokonasz jet lag, to już wypada wracać. Ale, ale, jeśli przez jakieś zrządzenie losu znajdziesz się w tym największych  mieście zachodniej Kanady i masz tylko dwa dni, oraz masz dwoje dzieci, z czego jedno małochodzące, zatem jeśli już tutaj będziesz, i chcesz poczuć Vancouver, to czytaj dalej. Gdzie pójść, co zobaczyć. Może się przyda.

Kanada, Vancouver, weekend w Vancouver, KanadaNa te wycieczki można się wybrać przez cały rok, czyli po tutejszemu rain or shine. Jedyną zmienną są ubrania odpowiednie do pogody i rozplanowanie czasu (bo zimą to jednak go mniej).

Wokół Stanley Parku na rowerze. Must see, must do.

Do Parku Stanleya dojedziesz komunikacją miejską. Nawet jak nie bezpośrednim autobusem #19, to wystarczy, że zapytasz dowolnego kierowcy dowolnego autobusu. Każdy Ci powie, jak dojechać. Samochodu nie bierz, i tak nie ma gdzie go zaparkować. A jeśli śpisz w Downtown, to możesz nawet się do Parku Stanley przejść. Ale z dziećmi to jednak warto siły zachować na wycieczkę rowerową wokół Parku.

Musisz wypożyczyć rower, co jest stosunkowo łatwe, bo wypożyczalnia rowerów, tandemów, przyczepek, fotelików, pół rowerków na holu, całego tego super sprzętu rowerowego znajduje się niemalże przy wejściu do Parku. Po drugiej stronie od przystanku autobusowego. I potem już można ruszyć wokół Parku, ścieżką Seawall. Trzeba pamiętać, że rowerowy ruch na tej ścieżce jest jednostronny. Oraz że ścieżka jest dzielona z rolkarzami. Oraz że w ciepłe weekendowe dni na pomysł przejechania się tą najpiękniejszą drogą rowerową w Vancouver wpadnie co najmniej milion osób.

Więc moja propozycja jest taka: wypożyczasz rower, podjeżdżasz z dziećmi na plac zabaw z wielkim wozem strażackim, puszczasz luzem, niech się idą bawić. W tym czasie robisz im jedzenie, można na przenośnym grillu, ale pewnie go nie masz, zatem zostaje nieśmiertelne kanapki odpakować. Jak się dzieci  wyhasają, i największe tłumy rodzin na rowerach już przejadą, wsiadasz na rower i jedziesz. Podziwiasz, co można podziwiać (a można wiele, zatoka, góry Północnego Vancouver na horyzoncie, może się trafi jakaś foka albo inny trans pacyficzny statek), dzieci nie marudzą (w końcu się wybawiły i najadły), jedziesz spokojnie.

Kanada, VancouwerAż dojeżdżasz do Third Beach, która jest trzecią w kolejności plażą patrząc od strony Downtown, i gdzie (głosami większości) zachód słońca jest najpiękniejszy. To miejsce na przystanek, dzieci muszą iść w piaseczku się pobawić, a dorośli pogapić na półwysep UBC, i na Wyspę Vancouver, jeśli widoczność pozwoli. Na Trzecią docierają pieszo najwytrwalsi, więc jest szansa, że tłumów nie będzie. Po zabawie kończymy pętelką i jak czas i siły pozwolą można podjechać do Aquarium. Vancuweryjskie Oceanarium jest miłe, nie największe może i nie najbardziej spektakularne na świecie, ale miłe. I w kawiarni dają dobre lody. Oraz frytki. Czyli coś, co dziecko zje.

Dzień pierwszy z głowy.

Kanada, Vancouver, weekend w Vancouver, KanadaOk, druga wyprawa jest trochę dalej. I już bez rowerów. Bo przecież wystarczająco się napedałowaliście w Parku.

Żeby poczuć magię Vancouver, musicie na nie spojrzeć z góry. Najłatwiej z tej góry.

Grouse Mountain.

Na Grouse, zwany też Szczytem Vancouver można dojechać komunikacją miejską albo w sezonie od maja do września darmowym autobusem z Downtown. I opcję tę polecam, bo z parkingiem dla wypożyczonego samochodu może być ciężko, no i kosztuje. A autobusik elegancko Was podwiezie pod dolną stację gondoli. Tutaj należy kupić bilety. Można też kupić kawę ze Starbucksa, albo dla dzieci inny smakołyk (bo dzieci w Starbucksie jest niemalże tyle, ilu dorosłych).

Ściskając kawę i dzieci wsiadamy do gondoli na szczyt. Jazda zajmuje jakieś 8 minut, więc dzieci się nie znudzą, gondoli nie zdążą rozbujać. Przy dobrej widoczności już w gondoli można się zachwycać położeniem Vancouver, okolicznymi szczytami, wielkimi statkami trans pacyficznymi na zatoce i tamą Capilano. Dostajemy w pigułce to, co najlepsze z miasta. Zachwyt i radość.

weekend w Vancouver, KanadaA na górze jest co robić, zimą i latem. Zimą to wiadomo, narty, dla starszych i młodszych. Grouse jest uznawane za najlepszy ośrodek w okolicy do nauki jazdy, z trasami dla początkujących. Ma własne przedszkole narciarskie i miłą oślą górkę z wyciągiem. Dla bardziej zaawansowanych są trasy narciarskie o wielce wymownych nazwach jak Hades czy Coffin (trumna).

Poza tym na szczycie można pojeździć na łyżwach (wypożyczyć, jak się nie ma swoich) czy pójść na spacer na rakietach śnieżnych. Albo usiąść z kubkiem kawy na stylowym patio przyjemnej kawiarni i patrzeć, patrzeć, patrzeć. Dzieci w tym czasie mogą jeść frytki, albo z drugim rodzicem pójść zaprzyjaźnić się z reniferami (to zimą) albo niedźwiedziami grizzly (jak już po zimie wstaną). Jest co robić, wszystko jest blisko siebie, z niedużymi przewyższeniami terenu, więc nawet bardzo małe nóżki nie zmęczą się spacerem w przepięknych okolicznościach przyrody. A wózek da się dopchać do większości atrakcji.

Te dwie wycieczki to są nasze propozycje ilekroć ktoś z rodziny czy przyjaciół wpada w odwiedziny do nas. Tak niewiele wystarczy, żeby zrozumieć, dlaczego co roku Vancouver plasuje się w pierwszej dziesiątce najlepszych miast świata.

A po więcej zapraszamy na naszego bloga: kanadasienada.pl
Autor: Marta Herbergier