Pokemon Go to gra, która właśnie przywróciła szał na zapomniane i, w sumie, niespecjalnie znane w naszym kraju Pokemony. Jest wszędzie, mówi się o niej wszędzie, powoduje skrajne emocje i jest na szczytach rankingów wszystkich wyszukiwarek. W tydzień pobiła tak znane aplikacje jak np. Twitter, a akcje Nintendo – właściciela marki poszybowały w górę (więcej na ten temat przeczytasz na portalu Comparic.pl). Wasze dzieci pewnie mają ją zainstalowaną w swoim smartfonie i jak oszalałe biegają z miejsca w miejsce.

O co chodzi w Pokemon Go i jak to działa?

Pokemon Go jest grą terenową opartą na GPS oraz realne lokacje w otaczającym nas świecie. To aplikacja wydana na telefony komórkowe i, aby w pełni się nią cieszyć i z niej korzystać, powinniście zaopatrzyć się w całkiem mocny i nowy smartfon (a także power bank, a najlepiej kilka). Podczas wędrówki na ekranie widzimy stylizowaną mapę Google, na którą zostały naniesione punkty z lokacjami. W grze tworzą one Pokestopy, czyli miejsca do zaopatrywania się w Pokeballe i inne potrzebne w grze przedmioty) oraz PokeGymy, czyli areny do zajmowania i walk Pokemonów. Na mapie mniej lub bardziej losowo generują się też same Pokemony, które należy wyłapywać. Można je też wykluwać z jajek – ale tu już trzeba „przejść” z takim jakiem i włączoną aplikacją np. 10 km. Tak, dobrze przeczytaliście, przejść – jazda samochodem czy szybka jazda rowerem nie wchodzi w grę, bo się nie liczy.

Po co to wszystko? Ano, żeby kolekcjonować te średniej urody zwierzątka, podnosić ich kwalifikacje, wystawiać do walki, zajmować areny i uzyskiwać odznaki. Można też (a właściwie od piątego poziomu trzeba) przystąpić do wybranej frakcji, aby wspólnie zwalczać przeciwnika.  Proste, prawda?

Dlaczego o tym piszę?

 

Eiffle, tower, Pokemon Go, Pokemon Go a zwiedzanie

Być może pamiętacie, że jakiś czas temu popełniłam wpis „Proste triki na zwiedzanie z dzieckiem”. Pisałam w nim m.in. o tym, że jedną z metod na przekonanie naszych pociech do zwiedzania jest zorganizowanie im zabawy w, nazwijmy to, „podchody”. Oczywiście, nie samemu. W dzisiejszych czasach Internety wyręczają nas we wszystkim, więc specjalnie problemu nie ma. Do dyspozycji mamy questy – wyprawy odkrywców oraz poszukiwanie keszy, czyli geochaching. Ale prawda jest taka, że dzieci coraz więcej czasu spędzają przed komputerem, grają w dziecięce i „dorosłe” gry komputerowe, więc nie dla każdego z nich „zwyczajne” podchody mogą wydawać się atrakcyjne. I tutaj z odsieczą przychodzą aplikacje na smartfony – wspomniany przeze mnie w poprzednim artykule Ingress, a teraz także Pokemon Go stworzony przez tych samych autorów, co Ingress. Tu też jest mapa, tu też trzeba się przemieszczać, tu również trzeba pokonać przeszkody, żeby coś zdobyć. Dodatkowo – atrakcyjna dla dzieci szata graficzna i bajkowy bohater z pewnością sprawią, że przemierzanie długich tras nie będzie dla dzieci męczące.

 Pokemon Go to zło, czyli cel uświęca środki

 

Tadż Mahal, Pokemon Go, zwiedzanie, Pokemon go a zwiedzanie

Zapewne wielu z Was oburzy się i powie, że pozwalanie dziecku na spędzanie czasu „na telefonie” jest niewychowawcze i niewłaściwe. Bo przecież powinniśmy dbać o rozwój dziecka poprzez chodzenie z nim do teatru, czytanie ambitnych książek, zwiedzanie wystaw awangardowych artystów i toczenie rozmów o rozwoju ludzkości. Jasne, że tak. Ale przecież w naszym życiu nie może zabraknąć zabawy – mniej czy bardziej ambitnej, odwołań do „kultury masowej” czy w końcu – zwykłego lenistwa. Poza tym, pamiętajmy, że w tym wszystkim mogą przyświecać nam „wyższe” idee – nie musi przecież chodzić nam tylko o to, żeby schwytać Pokemony i zrobić z nich armię do walki z Pokemonami wroga. Możemy tak zaplanować naszą trasę, żeby przy okazji zobaczyć coś interesującego. Wszystkie lokacje w PokemonGo pochodzą z gry Ingress, a co za tym idzie: większość zabytków, pomników, historycznych miejsc jest zarówno portalem w Ingress, jak i Pokestopem lyb Gym’em w PokemonGo. Podwójna kumulacja i spora porcja zabawy dla dzieci i dorosłych.

Alternatywa do Pokemon Go

To oczywiście Ingress, o którym już wspominałam. Ta gra jest adresowana raczej dla starszych użytkowników, nie ma tak cukierkowej oprawy graficznej, jest zdecydowanie „poważniejsza” i wymaga już większego planowania (najlepiej grupowego), przemyślanej strategii i oraz pokonywania setek kilometrów. Tu już nie łapiemy żadnych stworków, a przejmujemy „portale”, łączymy je, tworzymy pola i zajmujemy jak największe obszary, blokując ruchy przeciwnika.

Jak grać w atrakcyjny sposób?

Generalnie można jechać „w ciemno” i być pewnym, że, jeśli tylko celem naszej podróży jest znane lub warte odwiedzenia miejsce, to będzie ono atrakcją zarówno w Ingress, jak i PokemonGo. Jeśli nie lubicie wypraw bez planowania – trzeba się uzbroić w cierpliwość i poczekać, aż twórca obu gier przywróci możliwość dodawania takich miejsc przez graczy. Do niedawna była taka możliwość, jednak, z uwagi na masowe zgłoszenia z całego świata, producent zablokował tę opcję w grach.

Coloseum, Włochy, Italy, Pokemon Go, zwiedzanie, Pokemon Go a zwiedzanie

Jeśli ktoś lubi zawczasu zaplanować – może to zrobić na stronie www.ingress.com/intel (wymagane konto w Ingress). Umieszczono tam mapę wszystkich portali Ingress na całym świecie. Jak wcześniej wspomniałam – większość z nich jest punktami w PokemonGo (obie gry wykorzystują te same lokacje).

Podsumowując

Powyższe gry na smartfony to doskonały sposób na wyciągniecie dziecka z domu i nakłonienie go do wspólnego zwiedzania. Tym się różnią od tradycyjnych „zajmowaczy” czasu na tabletach itp, że zmuszają do poruszania się i faktycznego zwiedzania realnego świata. Nawet, jeśli w tym realnym świecie szuka się wirtualnych rzeczy – jest to całkiem atrakcyjna metoda na zwrócenie uwagi naszych pociech na otaczający nas świat. Oczywiście, należy robić to rozważnie, aby zwiedzanie nie zmieniło się tylko w bezmyślną grę z klapkami na oczach i była ona jedynie „wabikiem” do przemieszczania się w poszukiwaniu ciekawych obiektów, budynków czy miejsc.

Autor: Marta Herbergier